„W filharmonii poruszenie, grają instrumenty,
każdy pięknie nastrojony, każdy uśmiechnięty.
Napinają struny swoje skrzypce i altówki,
więc batutę swą wyjmuje dyrygent z aktówki.
Już gitary progi czyszczą, flety i bandżole,
prezentują z dumą wielką czyste dźwięki swoje.
Nagle czar harmonii pryska, wrzeszczą instrumenty,
każdy z nich chce zagrać solo, każdy jest nadęty.
Tam do kata, tam do licha, gdzie się pani tutaj wpycha!
Więc altówka do bandżoli: Co? To pani się gramoli!
Tu wtrąciła się gitara: Pani sobie nie pozwala!
Trzeba nerwy mieć na wodzy, aby takiej nie uszkodzić,
przecież ona tak rzępoli, że od tego głowa boli!
Oburzyła się altówka: skąd u pani takie słówka,
Pani jest niewychowana, źle strojona, obszarpana!
O, wypraszam wielce sobie, za solistkę tutaj robię,
górne „ce” u pani niskie, sfałszowane dźwięki wszystkie.
Tu gitara się zaśmiała: Pani dla mnie jest za mała,
po mnie zwinnie biegną palce, pani struny smyczek szarpie!
Pan dyrygent ma już dosyć, więc batutę groźnie wznosi:
dość wybryków, nie pozwalam! Źle altówka, źle gitara,
straszne dźwięki wydajecie, fałszujecie dziś w duecie.
Każda z was chce być solistką, nie ma sprawy grajcie czysto.”
A. Bayer „Orkiestra”




































































