JESIEŃ H. Bechler
Chodzi po lesie
pogodna jesień,
rozchyla niskie gałęzie.
Liczy na ścieżkach
spadłe orzeszki,
liczy na dębach żołędzie. I na mchu siada,
z klonami gada,
gdzie jest orzeszków najwięcej. Patrzy ciekawie,
ile na trawie
spadłych się liści ściele. Ile rydzyków
niosą w koszyku
Kasieńska i Marcelek.
Chodzi po lesie
pogodna jesień,
rozchyla niskie gałęzie.
Liczy na ścieżkach
spadłe orzeszki,
liczy na dębach żołędzie. I na mchu siada,
z klonami gada,
gdzie jest orzeszków najwięcej. Patrzy ciekawie,
ile na trawie
spadłych się liści ściele. Ile rydzyków
niosą w koszyku
Kasieńska i Marcelek.


